LECIMY Z ROWERAMI…

Nasz mały poradnik, jak podróżować samolotem z rowerami

Pytani już przez co najmniej kilkanaście osób o sposób podróżowania z własnym rowerem postanawiamy napisać mały poradnik.
Pewnie w sieci jest wiele takich, kto chce, ten znajdzie. Ale jak będzie jeden więcej, to może będzie łatwiej znaleźć zainteresowanym i może skłoni do tego, by wypróbować…Polecamy 😉

Wszystko, co tu jest zawarte oparte jest na NASZYM skromnym, osobistym doświadczeniu.
Nie, że kolega słyszał, sąsiad mówił, a znajomy znajomego…

Najważniejsze rzeczy, jakie mamy zamiar tu opisać:

  1. Bilety i opłaty
  2. Wymogi linii lotniczych dotyczące przewozu sprzętu sportowego
  3. Jak spakować się do lotu
  4. Rozbieranie i pakowanie roweru
  5. Przybywamy na lotnisko i co dalej?
  6. Rozpakowanie roweru i przygotowanie do jazdy

1. Bilety na lot kupujemy najczęściej kilka miesięcy wcześniej. Warto śledzić ceny, szukać okazji, można korzystać z różnych serwisów, które informują o promocjach, wyprzedażach itp. My wybieramy “tanich” przewoźników z oczywistych względów 😉 Tutaj skupimy się na Wizzair i Ryanair, tymi lecieliśmy i o nich wiemy co nieco.
Kupujemy tylko “goły” bilet, ewentualnie z dopłatą za wybór miejsca w samolocie, by móc siedzieć obok siebie. A nie odbywać potem wędrówek po samolocie, przesiadania, kombinacji.
Zakup samego biletu na kilka miesięcy przed lotem pomaga uchronić nas przed większą stratą z powodu rezygnacji. Niby można bilet zwrócić, przebukować lub przepisać na inna osobę lecz opłaty są horrendalne.
Dopiero na 10-14 dni przed wylotem dokupujemy opcje Priority. Jest to najtańsza opcja, by zabrać drugą, dużą sakwę do samolotu. Podróżujemy z dwoma sakwami bocznymi (dużymi) oraz jedną małą, centralnie na górze bagażnika. Mała “wchodzi” jako darmowa, duża jako dodatkowa torba, na którą zezwala Priority.
Druga duża ląduje do kartonu z rowerem – jest to dopuszczone, w każdym razie nie zabraniają tego przepisy. Lataliśmy z 6 lotnisk i nigdy nie było z tym problemu.
Oczywiście opłacamy przewóz sprzętu sportowego ( 130zł/30€ Wizzair, 285 PLN/60 € Ryanair). Częściej latamy Wizzem – taniej 😉

2. Zasady przewozu rowerów w Wizz i Ryan: rowery najlepiej i dla nas, i dla nich – spakowane w kartony. Są też opcje pokrowców sztywnych lub specjalnych toreb. Przepisy nie określają maksymalnych wymiarów ładunku, jedynie jego wagę – 32kg w Wizz i 30kg w Ryan.
Kartony są opcją chyba lepszą, bo niskobudżetową (pokrowce potrafią kosztować sporo), bo można je “porzucić” na jednym lotnisku, by wylecieć z innego. Z pozostałymi formami spakowania jest w tej kwestii gorzej. Niestety, opcja kartonowego opakowania ma swoją największą wadę – trzeba je potem zdobyć w miejscu odlotu 🙁 Nam do tej pory udawało się zdobyć je bez większych problemów w sklepach rowerowych, nieopodal ostatniego noclegu. Pozostaje jeszcze kwestia ich transportu na lotnisko. Próbowaliśmy już 2 metod. W Alicante spakowaliśmy rowery do kartonów na przystanku, z którego odjeżdżał autobus specjalnej linii na lotnisko. Powinniśmy się bezproblemowo dostać na lotnisko. Wtedy wyszło inaczej, ale to inna historia. Druga metoda, to wykorzystana przez nas w Bari oraz ostatnio w Rzymie. Zwinięte kartony jadą z nami na rowerach. Może nie wygląda, ale da radę opanować 😉
Dodam jeszcze, że najmniejsze pudło, do jakiego się pakowaliśmy miało długość 142cm, spokojnie dało radę. Później używaliśmy większych, akurat takie były dostępne. Jest do nich łatwiej się spakować, ale trudniej takie większe pudła zmieścić do samochodu.

3. Pakowanie, to odrębny rozdział.

Sakwy(duże) w zależności od sposobu przewozu pakujemy “do roweru” i “do kabiny”.
Ta “do roweru” zawiera wszystko, czego nie można zabrać do podręcznego, sztućce, płyny, kosmetyczka, narzędzia i części rowerowe, U-locka itp. Resztę wypychamy lekkimi ubraniami. Należy jednak pamiętać o wadze tej sakwy, ponieważ waga sakwy+roweru+kartonu szybko potrafi zbliżyć się do dopuszczalnej granicy.
Ta “do samolotu” zawiera resztę, czyli to co jest dopuszczalne do przewozu w bagażu podręcznym. Do tego ważna informacja -NIE JEST WAŻONA 😉 ale 10 kg to i tak sporo.
Do małej sakwy ląduje głównie elektronika: netbook, aparat, kamera, powerbank, telefon zapasowy, dokumenty, ładowarki, klucze itp. Wszystko z niej musimy wyjąć na Kontroli Bezpieczeństwa, potem ponowne spakowanie tego jest wyzwaniem…

4. Rower do pudła.
Pakowanie roweru rozgraniczam na “tam” oraz “z powrotem”.
“Tam”- najczęściej odbywa się w garażu, gdy mam sporo czasu, dostępne różne narzędzia oraz, co najważniejsze- zależy mi na tym, by rower dotarł na miejsce przeznaczenia nieuszkodzony i po szybkim zmontowaniu gotowy do jazdy.
Pakowanie “z powrotem” ma główny cel – by rower dotarł.
Ewentualne uszkodzenia, jeśli w ogóle wystąpią, tutaj będzie łatwiej usunąć.

Jak? Kto ma przeciętne zdolności manualne i kilka narzędzi nie powinien mieć z tym problemu, ale radzę przed pierwszym razem popróbować w domu.

Narzędzia, jakie są potrzebne (i tak je zabieramy, w razie jakiejś awarii):
-mocny inbus 6mm (może być jeszcze 4mm i 5mm)
-w zależności od sposobu mocowania błotnika przedniego – inbus 2,5mm lub 3mm
-multitool (i tak zawsze go wożę)
Oprócz tego potrzebujemy:
-oczywiście karton
-najważniejszy wynalazek ludzkości, zaraz po kole – trytytki 😉
-mocna taśma klejąca (najlepiej szara na tkaninie) oraz jak jest, to folia stretch
-folia bąbelkowa, gąbka lub inne do zabezpieczenia przed zarysowaniem, ale to już luksus
-dystanser do klocków hamulca hydraulicznego, jeśli takowy mamy

Robię to tak:

  • Odkręcam pedały. Wymaga to właśnie mocnego inbusa 6mm.
  • Przypinam trytytkami odkręcone pedały do roweru, przydadzą się jeszcze 😉
  • Odkręcam przedni błotnik i siodełko, odpinam kabelek od dynama.
  • W zależności, jakie hamulce posiadasz:
  • HAMULCE SZCZĘKOWE: Rozpinam hamulec szczękowy.
  • Odkręcam przednie koło. Teraz, najczęściej na szybkozłączu (Quickrelease).
  • HAMULCE HYDRAULICZNE: Po wyjęciu przedniego koła wkładam dystanser klocków hamulcowych, by zapobiec wysunięcia się tłoczków. Czerwony kawałek plastiku, który można dostać w każdym rowerowym.

Trzeba pamiętać o wyjęciu osi i dobrym zabezpieczeniu jej przed zgubą, bez niej jazda jest niemożliwa. Najlepiej dobrze schować ewentualnie przypiąć do roweru. Zalecam, by wszystkie małe, ruchome elementy przypinać do roweru trytytkami, bo w razie rozdarcia kartonu mogą wypaść i wtedy…ups.

  • Teraz można zabezpieczyć przednią lampę, jak jest. Wszystkie części możemy zabezpieczyć folią lub gąbką.
  • Odkręcam kierownicę. Jeśli mamy mostek składany/regulowany łatwiej jest go rozkręcić (zazwyczaj to jedna śruba). Jeśli nie, to odkręcamy mostek od sterów. Mocujemy ją, jak na zdjęciu.
  • Spuszczam powietrze z kół do takiego ciśnienia, że mogę ścisnąć oponę palcami.
  • Można jeszcze odkręcić tylną przerzutkę wraz z hakiem, by uniknąć skrzywienia lub złamania tej aluminiowej części.
  • Montuję przednie koło wraz z błotnikiem, jak na zdjęciu. Można zabezpieczyć tarczę hamulcową dodatkowym kawałkiem kartonu.
  • Składam karton.
  • Wkładam sakwę “do roweru” tak, by zmieściła się między widelcem a ramą.
  • Wkładam rower.
  • Pora na siodełko, kask oraz narzędzia, którymi pracowałem.
  • Po sprawdzeniu, czy wszystko jest OK, zamykam karton. Zaklejam taśmą i ewentualnie owijam folią stretch.
  • Gotowe !

5. Co z tymi rowerami na lotnisku?

Przybywamy.
W zależności od sytuacji wyjmujemy rowery w pudłach z samochodu/autobusu/taxi lub pakujemy rowery do pudeł.
Z racji wagi pudeł, bierzemy wózek na bagaże. Na większości lotnisk darmowy – choć płaciliśmy 2E w Bolonii 🙁
Ładujemy rowerek/ki na wózek czym od razu wzbudzamy zainteresowanie wszystkich 😉 i udajemy się o odpowiedniej porze do okienka odprawy Check-in.
Tam osoba obsługi najczęściej dębieje 😉 i po sprawdzeniu kart pokładowych oraz dokumentów trzeba jej najczęściej wytłumaczyć, że:

  • nie mamy żadnego bagażu rejestrowanego, jakkolwiek to wygląda
  • mamy rower/rowery jako sprzęt sportowy
  • ważenie rowerów odbywa się na stanowisku (lub w pobliżu – Modlin) bagażu ponadwymiarowego (Oversize Luggage, XXL Luggage). NIE NA stanowisku Check-in.
  • przykleja naklejki na rowery i udajemy się do w/w stanowiska – sami lub z osobą z obsługi
  • tamże rowery w pudłach trafiają na taśmę, gdzie są ważone i prześwietlane
  • jeśli wszystko jest OK, to oddajemy wózek i dalsze procedury (Kontrola Bezpieczeństwa i Boarding) odbywamy razem z innymi pasażerami.


Po wylądowaniu procedura jest podobna.

Wchodzimy na halę, gdzie na taśmie wyjeżdżają bagaże i jeśli nie ma specjalnego punktu do odbioru bagażu ponadwymiarowego czekamy cierpliwie, aż nasze skarby wyjadą na taśmie. Najczęściej są wywiezione przez obsługę “sekretnymi” drzwiami 😉 Ku uciesze niektórych ładujemy pudła, czasami zwane “telewizorami”, na wózek i znajdujemy spokojne miejsce na lotnisku, żeby je rozpakować i zmontować.

Rozpakowanie roweru i przygotowanie do jazdy to czynności odwrotne do tych z punktu 4.

  • Wyjmuję rower z kartonu i przystępuję do montażu.
  • Przykręcam przednie koło (uprzednio usunąć dystanser tłoczków).
  • Spinam przedni hamulec (jeśli jest szczękowy)
  • Przykręcam pedały
  • Przykręcam przedni błotnik i siodełko, podpinam kabelek do dynama.
  • Pora na kierownicę i ewentualnie przerzutkę
  • Pompuję koła do wymaganego ciśnienia.
  • Gotowe

Po zmontowaniu rowewrów szukam kogoś z obsługi lotniska, by zapytać gdzie można wyrzucić niepotrzebne już pudła. Raczej nie zostawiłbym ich byle gdzie, żeby później nie dostać np. mandatu za zaśmiecanie lotniska.

Jak już temat pudeł jest ogarnięty, to pozostaje zamocować sakwy i w drogę 🙂

Mam nadzieję, że odpowiedziałem tu na wiele pytań, które nurtują chcących po raz pierwszy podróżować z rowerami.
To naprawdę nic wielkiego ! Próbujcie !

W razie jakiś pytań, chętnie odpowiemy. Zostawcie je w komentarzu.

Robert

1 thought on “LECIMY Z ROWERAMI…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *