Nazywam się Ilona.

Chciałam tu trochę odpowiedzieć na pytanie: dlaczego szycie?

Pamiętam gdy, jako mała dziewczynka, chodziłam z mamą do krawcowej. Podobała mi się bardzo jej pracownia. Uwielbiałam obserwować, jak rysuje po materiale, wycina go i zaczyna szyć. Było w tym dla mnie coś magicznego, wtedy mnie to urzekło. Ciągle myślałam o tym, chciałam również zostać krawcową. Niestety los zdecydował inaczej i w udziale przypadł mi zawód zupełnie odmienny, jednak też z igłą jak główny atrybut 🙂

To nie stało na przeszkodzie byś wciąż sobie coś szyć, tworzyć.Jeszcze przed rozpoczęciem pracy w zawodzie pielęgniarki próbowałam pójść w kierunku krawiectwa, ukończyłam kurs organizowany przez PUP. Gdzieś tam marzyło mi się mieć własna pracownię i oddać się tej pasji. Niestety czasy nie sprzyjały temu, nie miałam środków na założenie firmy i podjęcie działalności. Poza tym zmieniało się zapotrzebowanie i zawód krawcowej powoli odchodził w zapomnienie. Rynek wystrzelił wysypem gotowych wyrobów. Masa gotowych ubrań zaczęła zalewać rynek. Przy tym ceny, przy wzroście liczby producentów i importerów, stawały się coraz bardziej atrakcyjne i ubrania uszyte na miarę (poza pewnymi wyjątkami nie były konkurencyjne). Powoli zawód krawcowej wraz z likwidowanymi zakładami usługowymi zaczął odchodzić do lamusa. Wtedy zdecydowałam się na podjęcie pracy w swoim zawodzie.

Jednak nie zapomniałam przez te wszystkie lata o mej pasji, wciąż coś tworzyłam. A to dla siebie, a to dla najbliższych. Zauważyłam, że coraz bardziej się rozwijam, coraz więcej potrafię, coraz lepiej mi to wychodzi. Kupiłam inną, lepszą maszynę. Po jakimś czasie udało mi się kupić owerloka, co było wielkim krokiem w jakości wykończenia szytych przeze mnie ubrań. Zaczęłam powoli powiększać stan posiadania, jednak mieszkanie na 50m kw mocno ograniczało możliwości. Kiedy kupiliśmy dom na wsi i przypadło mi w udziale poddasze – już oczyma wyobraźni widziałam tam swoją pracownię. Trochę czasu zajęło wyremontowanie go i przystosowanie do moich potrzeb. Na szczęście wszystko się udało i teraz mam to o czym śniłam, marzyłam przez tyle czasu. Mając o wiele lepsze możliwości zaczęłam coraz więcej szyć, zaczęło się powoli powiększać grono odbiorców. Doszły kolejne sprzęty i elementy wyposażenia. Poddasze coraz bardziej zaczęło wyglądać na pracownię krawiecką.

Moje ulubione miejsce 😉

Niesiona na fali zadowolenia własnego i klientów, zaczęłam powoli wychodzić ze swoimi wyrobami dalej. Wysyłałam swoje kreacje na różne konkursy organizowane przez czasopisma oraz portale branżowe. Zaczęłam być zauważana przez redakcję wiodącego na rynku krawiecko/modowym czasopisma Burda Polska. Moje kreację kilkukrotnie zostały wyróżnione i ukazały się na łamach ich gazety.

Przełomowy był rok 2018, wtedy zakwalifikowałam się do ogólnopolskiego finału konkursu „Szycie na pokaz” organizowanego przez Burda Polska, Ultramaszyna.pl, TkaninyKaroliny.pl oraz FastTextile.pl.

W czasie finału podczas trwania Międzynarodowych Targów Tekstylnych zostałam wyróżniona przez jury Nagrodą Specjalną za zaprojektowaną i wykonaną przeze mnie torebkę.

Również w 2019 znalazłam się w gronie finalistek 2. edycji tego konkursu.

Finałowy pokaz.
Cała finałowa stylizacja.
Torebkę po Finale przeznaczyłam na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

To, że moja „twórczość” została doceniona przez liczące się osoby z branży oraz grono osób parających się szyciem od dawna oraz renesans zawodu krawcowej ponownie zaczęło kierować moje myśli (i kroki) w kierunku krawiectwa. W 2018 roku rozpoczęłam naukę w RCEZ. 

Po pozytywnym ukończeniu kursu w 2019 roku postanowiłam dokonać jednej z większych zmian w moim życiu. Podjęłam odważną decyzję. Zdecydowałam zwolnić się z pracy w szpitalu i szyć zawodowo, rozpocząć działalność gospodarczą. Wreszcie będę mogła oddać się temu , co kocham robić i co przynosi mi wielką radość. A jest chyba wielkim szczęściem, wykonywać pracę, którą się lubi, bo wtedy można jej oddać całe swoje zaangażowanie i chęci. A jeśli do tego może również stanowić źródło dochodu, to stanowi połączenie doskonałe 🙂